środa, 14 grudnia 2016

Zapiski na biletach

"Wiele lat, im więcej, tym częściej czuję się jak cząstka gazu w wielkim naczyniu. Uderzam w kogoś, na dłużej lub krócej, albo ktoś uderza we mnie, a potem znowu pędzimy w przeciwne strony, takie spotkania bolą, jeśli nie traktować ich z obojętnością."

"Mocniej tkwią we mnie krajobrazy bez kantów, wyłagodzone białym snem, lodowate pociągi, zimny wiatr na zbyt szerokich alejach Warszawy, przemykanie z ciepła do ciepła, intymność zadymionych papierosami pokojów, odpoczynek od rzeczywistości, od świata barw, kolorów. Zima jako lekcja specyficznej wrażliwości, kameralnej i o masochistycznym posmaku."

"Jesień, jeśli przyjrzeć się jej uważnie, odkrywa walory, o których milczą bedekery. Jest wtedy tak, jakby kraj stawał przed podróżnym otwarty na oścież, z całym bezwstydem, nagością i trudnym pięknem. Zieleń nas nie zmyli, słońce nie oślepi. Ilość półtonów zdaje się nieskończona. Świat wygląda delikatnie, w nachmurzone południe marcowe detale wyłażą z czerni lub bieli, nie przeszkadza żaden kontrast."

"Usypiani monotonnym rytmem kół, oddzieleni od świata podwójną szybą, nareszcie odcięci od szczegółów rozpraszających uwagę, jednocześnie błądzimy oczami po krajobrazie i wspomnieniach. Mieszają się te dwie substancje, dając koktajl przyprawiony sporą dawką melancholii."

"Czasami niewiele znacząca podróż, zmiana miejsca o parę kilometrów wyrywa nas z pospolitej, okresami dręczącej i na pozór niemożliwej do zniesienia, kręcącej się w kółko bezradności."

"Zapewne ustawiam się w długiej kolejce petentów, którzy chcą przed nią przyklęknąć, pochylić na moment z szacunkiem głowę. Przed siłą doświadczenia, która sprawia, że w miarę upływu lat w umyśle powstają coraz częściej niespodziewane korespondencje, a odległe zdarzenia nakładają się na siebie. Siła doświadczenia sprawia, że zwykły jesienny świt, który łapie cię w środku równiny pod Radomiem, zmienia się w zdarzenie warte uwagi. Oglądasz wczesny poranek, chłodny i w barwach stali, nadal są w tobie zachwyt i niepokój, ale cicho inna, niegdyś nieobecna nuta się wkrada. Świadomość, że coś tam już wiesz."

M. Olszewski, Zapiski na biletach


piątek, 21 października 2016

Ostatnie rozdanie

"Na dobrą sprawę każdy z nas jest w czyimś imieniu, kim nie jesteśmy, jesteśmuy bowiem jedynie wyobrażeniami samych siebie. Do tego ciągle zmieniającymi się, w zależności od takich, innych okoliczności, zdarzeń, czasu, mody, konwencji czy nawet własnych kalukacji. Jesteśmy nie do uchwycenia w jakiejś stałej formie.
  Kto wie, może każdy byt, a tym bardziej człowiek jest z istoty wielobytem, konsekwencją tej niekończącej się mnogości wyobrażeń siebie.
  Mówi się, co prawda, być sobą. Mówi się w zuchwałym przekonaniu o stałości naszego ja. Powtarza to każdy. Lecz być sobą tak naprawdę nic nie znaczy. Aby być sobą, trzeba być kimś, to znaczy wiedzieć, kim się jest. A jak możemy to ustalić, zagubieni wśród wciąż zmieniających się wyobrażeń siebie? Pragnienie poznania siebie jest tylko daremnym błądzeniem pośród tych wyobrażeń. Być może nawet czymś w rodzaju tęsknoty za sobą, rozpaczy za sobą, ale też ustawiczną ucieczką od siebie w nasze o sobie wyobrażenia."

"W liście pisanym ręcznie czytamy nie tylko to, o czym ktoś nam donosi. Czytamy również to, co kryje się w kształcie słów, czy nawet poszczególnych liter, w ich pochyłości, rozwlekłości, gęstości. Czytamy, czy te litery drżały w trakcie ich pisania, czy się poddawały lub stawiały opór, czy wypływały na papier pospieszne, podniecone lub rozgoryczone, czy w mozole dopływały do ręki.
To nam nieraz więcej mówi niż to, o czym list donosi. Pozwala niekiedy się domyślać, co list próbował zataić lub czego nie byłoby zdolne przekazać żadne słowo. Prawda listu kryje się i w papierze, na którym został napisany, i w kopercie, w której został wysłany. List pisany ręcznie potrafi zdradzić nawet to, do czego ktoś zmuszał słowa, żeby kłamały. Czasem zastanawiam się, czy list nie wziął się z pragnienia dotknięcia kogoś, gdy było to fizycznie niemożliwe. Ale, być może, to już przebrzmiałe pragnienia, dlatego list umiera."

"Pociąg odjechał, a ja zostałam na peronie, jak zostałam w swoim życiu."

"Młodość nie jest tak pociągająca, jak się panu może wydaje. Młodość to zmarnowany czas. Zmarnowany na złudzenia. Jakby życie ofiarowując nam młodość, zadrwiło z nas, aby tym dotkliwiej nas później doświadczyć."

"Inna sprawa, że po tych iluś tam próbach i ciągłym przeglądaniu imion, nazwisk, adresów, telefonów, chociażby z powodu jednego nazwiska, wydawało mi się, że zaczyna się z nich wyłaniać jakiś ogólnyobraz mojego życia. Bezkształtny, to prawda. Ale czy mógłby być inny, czy życie wystarczy wypełnić czyimiś imionami, nazwiskami, adresami i telefonami, aby można się w nim odnaleźć? W tych wszystkich fragmentach, przypadkowych, niespodziewanych, nieprzystających do siebie, jak nie przystaje dzień do dnia, zdarzenie do zdarzenia czy słowa do myśli, do wyobrażeń, do uczuć, do snów, a nawet słowa do słów wzajemnie sprzecznych, nieprzyjaznych często wobec siebie, które żadnemu porządkowi nie chcą ulec, krążąc w nas jakby po osobnych orbitach, a naszą nad nimi nadrzędność można porównywać do nadrzędności naszego ciała, na przykład, nad sercem, wątrobą czy żołądkiem, niezależnymi przecież od nas. Tak że jesteśmy, podobnie jak ten mój notes, jak gdyby opasani gumą, która ma tę właściwość, że czasami pęka.
  Kto wie zresztą, czy bezkształtność nie jest naszym znamieniem, jako że zatopieni w coraz bardziej przygniatającym nas świeciepozbywamy się dobrowolnie własnego ja. Lub odwrotnie, uciekamy od własnego ja, z którym, przyznaję, nie tak łatwo żyć. Sądzimy, że w tej bezształtności ukryjemy się przed czyhającym na nas od urodzenia do śmierci wyrokiem rozpaczy."

W. Myśliwski, Ostatnie rozdanie

piątek, 8 stycznia 2016

Wschód

"Kolejny raz wyobrażam sobie dawne życie. (...) Brzęk wiader, złotawe światło lamp w oknach. Spokój. Zawsze tak jest, gdy wspominamy rzeczy niewinne, zniszczone raz na zawsze. Muszą stać się baśnią, by pamięć chciała je przechować."

Stasiuk Wschód

właśnie tak

"Wyrzuci się coś, a za tydzień się okazuje, że to było bardzo potrzebne - z powodu obrotu myśli ludzkiej."


Barbara Łopińska Książki i ludzie 

Najgorszy

"Wypieki to jest coś ciepłego, to cud alchemii, że z masy surowej, mąki bladej jak zwierzęta przedpotopowe mieszkające w jaskiniach, jajek surowych z glutem w środku, masła, co tłuści ręce, nagle po sześćdziesięciu minutach w piekarniku tworzy się dom i choinka."

"I że to, że się wstydzę, i to, że się boję, jest OK. To jest okej. Ponieważ tak jest właśnie. Ponieważ oprócz chwil idealnych i doskonałych, których jest naprawdę mało, życie składa się z wtorków, czwartków i godziny trzynastej."

Małgorzata Halber Najgorszy człowiek na świecie

Szklany klosz

"A potem wpadło mi do głowy, że mogłabym spędzić resztę lata, pisząc powieść. Sprawiłoby to wielu osobom autentyczną przykrość."

"Zdjęłam z nóg lakierki, bo zapadałam się obcasami w piasek. Z satysfakcją pomyślałam, że jeszcze długo po mojej śmierci będą sobie spokojnie leżały na grubym pniu, czubkami celując w ocean, jak kompasy wskazujące kierunek ludzkich myśli."

Sylvia Plath Szklany Klosz

Haruki

"Upewnił się, że świat nadal istnieje, nie rozpadł się, a on sam znajduje się na nim jako on."

"Komatsu lubił samotność i był bardzo zadowolony. kiedy ludzie trzymali się od niego z daleka albo wręcz go nie lubili, bo wierzył, że przyjazne otoczenie nie sprzyja przenikliwości."

"Tengo zauważył, że coraz mu trudniej utrzymać w ryzach swoją świadomość. To zły znak. Pewnie dlatego, że dziś niedziela. Poczuł, że w głowie zaczyna mu się pojawiać pewien rodzaj zamętu. Gdzieś na równinie uczuć rodziła się feralna burza piaskowa. W niedzielę czasami zdarzały mu się takie rzeczy."

Haruki Murakami 1Q84