niedziela, 15 marca 2015

Codziennie

"Piętnaste piętro od innych pięter różni się w sensie emocjonalnym: nie było ani mniej, ani bardziej przyjemne, ale należało do niego. Było jego jaskrawą, suchą, codzienną udręką, jego miernikiem monotonii. Nauczyło go nowego sposobu dzielenia dnia: prawie pora, by zejść na dół na kawę; prawie pora, by pójść na lunch; prawie pora, by wracać do domu, i Frank nabrał zwyczaju polegania na beznadziejnie marnowanych godzinach, które oddzielały od siebie owe rozkosze, tak jak inwalida polega na pewności, że ból powróci."

"Jakże mali, schludni i komicznie poważni wydawali się inni mężczyźni z plamami siwizny na krótko ostrzyżonych włosach, w zapiętych pod szyję koszulach, spiesznie stawiający kroki! Teraz niekończącą się rzeką ciał wypływali ze stacji na ulice, a za godzinę znieruchomieją. Biurowce w śródmieściu połkną ich, uwiężą, zaglądanie nad kanionem ulicy z jednego wieżowca do drugiego będzie jak zaglądanie do cichego insektarium, w którym setki małych różowych ludzików w białych koszulach nieustannie przerzucają papiery i ze zmarszczonym czołem mówią do słuchawki telefonu, odgrywają swój namiętny głupi show pod obojętnie przesuwającymi się po niebie wiosennymi obłokami."

Yates Richards Droga do szczęścia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz