środa, 23 listopada 2011

posrani partyzanci abstrakcyjnej wojny

"Tadzio Różewicz napisał w tak zwanej lekturze szkolnej: 'szczęśliwi byli dawniejsi poeci, świat był jak drzewo, a oni jak dzieci'. Tak napisał i to była cholerna prawda. Miał chyba na myśli wszystkich tych barokowych obszczymurów w rodzaju Morsztyna, którym we łbie kiełbasiły się z nudów rymowanki o cyckach. I nie widzieli łapanek, egzekucji, bezrobocia, drecholi, kredytów pod zastaw, bejzbola na mordzie ani żadnych innych niecyckowych historii. To samo było z pisarzami. Myślę, że dawni pisarze mieli zbyt dużo wolnego czasu. Byli znudzonymi sobą cycofonami, uciekającymi w nierealne historie swoich powieści. Wpadali w trans pisania, przeróżni Reymontowie, którzy waląc litrami spirytus, zamykali się na miesiąc w pokoju, by tańczyć na weselu Boryny albo pierdzieć w stołek pod stodołą. Całymi dniami napieprzali niekończące się rozdziały tych durnowatych cycofonicznych historii. Dzisiaj to już niemożliwe. Dzisiaj literatura to już nie bajka. Już dawno straciła cnotę. Dzisiejsi pisarze nie są dziećmi. To chora kasta, jacyś posrani partyzanci abstrakcyjnej wojny. Wszystkim im się marzy dokonywanie przewrotów. (...)"

Pokalanie Czerwiński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz