niedziela, 1 listopada 2009

życie

"Zakładam dżinsy, włączam Slipknota, bachor niech słucha, leci ten Slipknot, bachor się drze, a ja czuję, że te niebieskie ciuchy, ten króliczek, ten pokoik dla dziecka, to wszystko trochę nie na miejscu. Może Nirvanę sobie puszczę ? A tam samobójca śpiewa, że chce się zajebać."

Chylińska w Machinie

Najpierw też patrzyłam krzywo na wygibasy Chylińskiej śpiewającej "nie mogę Cię zapomnieć". No ideał sięgnął bruku, myślę sobie. Taka marka. Taka legenda polskiego rocka. Ale tekst, którego fragment zamieszczam powyżej, przekonał mnie, że nie mam racji. W końcu która z nas pozostała wierna swojemu imidżowi z lat licealnych ? Wolałabym nie myśleć o tym, jak musiałabym teraz wyglądać. Ja, w wieku lat 21. A Chylińska to przecież dorosła kobieta, wypiękniała, zmieniła swoje poglądy, podejście do pewnych spraw, wychowuje dziecko. Nie możemy odebrać jej prawa do zasmakowania czegoś nowego. Dlatego nie tyle mam jej za złe zmianę kierunku, ile radykalizm tej zmiany. Trudno oczekiwać, by wciąż krzyczała do mikrofonu "WYPIERDALAJ STĄD !!", ale przecież na płycie "Hey unplugged" wypadła super w piosence PJ Harvey. Sama Lady Aga (jak nazwano ją w "Machinie") uprzedziła podobno, żebyśmy się nie przyzwyczajali do jej obecności na listach przebojów. Na razie króluje w Esce, zobaczymy co dalej. Z telewizorem żyję na bakier, dlatego nie przejadłam się jeszcze Chylińską w wydaniu "Mam talent", Chylińską jako gościem wszystkich programów, Chylińską w roli wyginającej się bohaterki klipu. Lady Aga pozostaje dla mnie wciąż autorką genialnych wypowiedzi, humorystycznych sformułowań i specyficznych gestów. Dodam jeszcze szeptem, że to też sympatyczna klientka H&M. Będę tęsknić za jej felietonami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz