czwartek, 14 grudnia 2017

Czereśnie

"W ogrodzie pewnych państwa na początku listopada (...) zakwitły czereśnie! Było to zjawisko o tej porze roku niezwykłe, pierwszy raz w życiu coś takiego widziałem, i jak mnie zapewniano, najstarsi ludzie w mieście czegoś takiego nie pamiętali. Chodziłem tam kilka razy, patrzyłem i czułem, jak ciarki łażą mi po grzbiecie. (...) W powietrzu unosił się piwniczny zapach butwiejących worków i cmentarna woń astrów i chryzantem - a tuż o kilka kroków, w martwym jesiennym powietrzu, na tle szarego muru, czarnego dachu i bladoniebieskiego nieba, stały dwa drzewa obsypane świeżym wiosennym kwiatem! Było w tym widoku coś przerażającego, jakiś straszny, kosmiczny nieporządek. Pomieszały się czasy, jeden czas się cofnął, drugi przyspieszył, było tak, jakby świat się jednocześnie zaczynał i kończył. Może od teraz nie będzie już pór roku, nie będzie żadnych zmian, tylko wszystko będzie się działo jednocześnie, życie się będzie razem zaczynało i kończyło, rodziło i umierało? Byłem smutny i niespokojny, myślę, że inni ludzie także."

K. Filipowicz, Moja kochana, dumna prowincja

Miscellanea

"(...) dzień spowijały chmury; skrył się w zimnej mgle pierwszych dni marca, która tworzyła idealne tło do marzeń, bo rozciągała litościwe prześcieradło nad szczegółami, anegdotami, wadami i zostawiała cię sam na sam z wyobraźnią i snem."

J. Cabre, Głosy Pamano

"<> – mówiła. Układała cudze wspomnienia. Żeby kiedyś dzieci zrozumiały, że chwile spędzone w jej mieszkaniu, wśród książek z ilustracjami i filmów na wideo, były jedynymi momentami idealnego spokoju. Że tylko tam było bezpiecznie. Może się nie myliła."

M. Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem

"Młody, przecie każdy żyje takim życiem, jakim musi. Przed chwilą mówiłeś, że człowiek może się urządzić po swojemu. No to tak. Ale później i tak żyje takim życiem, jakie ma."

"Fotografia nie jest niczym innym, jak tylko kolejną fascynującą manifestacją tego, do czego zdolne jest światło w rękach człowieka. Tym razem jednak nie poszerzyliśmy przestrzeni jak za pomocą teleskopu albo mikroskopu, ale zatrzymaliśmy czas. W końcu jesteśmy w stanie uwiecznić ulotność egzystencji, do czego przed nami dążyły całe generacje poetów."

"Takie kwiaty, drzewa i zachody słońca mają swój charakter, ale ponieważ niemal cała przyroda jest niewinna, a jej natura mocno łączy się z jej melodią, z łatwością można go przeoczyć."

"Czasami otaczająca natura rządzi podszeptami tej twojej, wewnętrznej, kiedy indziej głos słyszysz z wewnątrz. Coś w tobie albo wokół ciebie nieprzerwanie zaświadcza, że istniejesz, każdy twój ruch pozostawia po sobie ślad, nie możesz nawet drgnąć, nie poruszając czegoś po drugiej stronie, jakbyś był całym swoim jestestwem wpleciony w materię świata. Jestem tu, mówisz do siebie, i jestem to ja."

"Delektujesz się wieczornym nadrzecznym światłem, nadal jest trochę cierpkie, choć dojrzewało przez cały dzień."

"Dni kapią regularnie jak krople z niedokręconego kranu, tylko czasami zdarzy się drobne wzruszenie."

J. Nemec, Historia światła

"Nadchodzi poranek i my w nim, nagle postarzali o tych kilka nocnych godzin tylko dla nas, kilka samotnych godzin, w czasie których mogliśmy przeżyć nasze życie jeszcze raz i jeszcze raz."

"Jeśli poezja ma być zapisem przygód ducha, zapisem tego drugiego, równoległego życia, istnienia, którym istniałoby lub istnieje gdzieś nasze ja, nasza dusza, nasze ciało, przeżywa niewiarygodne przygody, piękne i straszne, podczas gdy my żyjemy tu i teraz, tuż obok. Jeśli te życia różnią się od siebie i czytelnik odczuwa zazdrość, żal lub to coś, co każe mu odłożyć książkę i spojrzeć przed siebie, na okno, na chmury, na zatłoczony wagon metra, na zlew przepełniony brudnymi naczyniami, na wróble bijące się obok ławki o skórkę chleba lub w twarz ukochanej osoby, to dobrze. Plany na przyszłość są proste: pracować i podróżować, kochać i nienawidzić, śnić – ponieważ wszystko ma początek w snach – naprawdę dużo śnić i czekać na moment, kiedy jakaś siła każe zapisać kolejne słowa, w których będzie można jakoś żyć."

"Śnieg skłania do poszukiwań wieczności gdzieś indziej, raczej wewnątrz siebie, krajobraz bowiem nie daje oczom punktu oparcia."

T. Różycki, Tomi

"Dialog rozwija się w milczeniu, w stukaniu filiżanki o spodek, w szuraniu noża rozsmarowującego masło na szorstkiej powierzchni tostu, w cichym siorbaniu gorącej herbaty, w chrupaniu pieczywa, w nieznaczących chrząknięciach. Słowa pozostają w gotowości, w pełnej mobilizacji, na pozycjach, ale nikt im nie daje sygnału do ataku."

W. Kuczok, Czarna

"B3 to pożyteczny pop. Zżymać się na jałowość tych piosenek, kwestionować je, to kwestionować całą muzykę gospodarczą z Radia Zet. A przecież ona też jest na świecie potrzebna. Jest potrzebna w korytarzach. Jest potrzebna w przedsionkach. W księgowościach. W warzywniakach i tym podobnych. W zakładach fryzjerskich, na zapleczach hurtowni i w kantorkach; jest potrzebna na działkach, w domkach letniskowych, potrzebna na grillach, potrzebna w kabinach tirów i w sercach, i wszędzie indziej, gdzie nie sposób od rana do wieczora słuchać Zeniala. Wreszcie – w taksówkach. Jeśli ktoś nie wie, o czym mówię, to nigdy chyba nie wracał nad ranem omamiony i obcy sam sobie, jak jakaś podszywająca się pod siebie kukła na tylnym siedzeniu dacii logan czy tam skody fabii. Samochód pędzi przez czerń miasta; neony i światła ciągną się po szybie jak świetliste smarki. Trzymasz się kurczowo wzrokiem tęgiej, przypieczonej słońcem, składającej się z wielu nachodzących na siebie podszyj szyi taksówkarza, na której obok paru zmian łojotokowych przycupnął też na wieczność Mały Powstaniec. „Legia albo śmierć” proponuje ci nalepka na desce rozdzielczej; co tu dużo mówić, i tak źle, i tak niedobrze. I tylko rycząca z głośników Budka Suflera czy Gabriel Fleszar sprowadza wszystko do właściwych proporcji; przypomina, że wszyscy jesteśmy przecież w jakiś sposób ludźmi."

D. Masłowska, Jak przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu 

"Jeśli zostało ci po czymś tylko wspomnienie – wyjaśniła – myślisz tylko o tym, jak to straciłeś."

"Faye nie rozumie i może nigdy nie zrozumie, że nie ma jednego prawdziwego „ja” kryjącego się w gąszczu tych fałszywych. Jest raczej jedno prawdziwe „ja” kryjące się w gąszczu wielu innych, też prawdziwych."

"Czasem tak bardzo przejmujemy się własnym życiem, że nie widzimy, iż jesteśmy drugoplanowymi postaciami w historii kogoś innego"

"Bo doświadczenie nauczyło ją jednego: jeśli nowy początek jest prawdziwie nowy, będzie miał znamiona kryzysu. Każda prawdziwa zmiana powinna początkowo budzić strach."

N. Hill, Niksy

"Mniej obchodził ją nadawca listów, bardziej one same. Te wszystkie marzenia, radości i rozpacze złożone na pół, wsunięte do koperty, opatrzone znaczkiem. Czytając i pisząc, miała wrażenie, że dzieje się z nią coś ważnego – a przynajmniej ważniejszego niż zazwyczaj. Bo zazwyczaj nie działo się nic. Zazwyczaj tylko żyła."

"Pierwsze dni po przyjeździe miały smak racuchów z miodem, w dotyku przypominały koc."

"Przyglądała się tej pędzącej rzeczywistości i tylko czasami, podczas bezsennej nocy albo długiej podróży pociągiem, przypominała sobie, że żadnego miesiąca ani żadnego roku nie będzie mogła powtórzyć."

J. Małecki, Rdza








Tam


"Sytuacje, których byłam świadkiem, rozrastały się w mojej pamięci, pamięć bowiem, jeśli nie konfrontować jej z życiem, staje się odrębnym, oderwanym bytem."

"I przyszedł kwiecień, ten najpiękniejszy z himalajskich miesięcy, kiedy w przebudzone do życia życie na dobre wstępuje wiara w lepsze dzisiaj."

"A ziemia falowała nieustannie, choć z przerwami na nadzieję."

"W obliczu swego końca życie wymyka się eleganckim definicjom, a jego sens okazuje się zlepkiem spraw najprostszych i namacalnych."

"W nocnej ciszy, która opadała na życie, pobrzmiewały jedynie szmery rozmów, które ludzie prowadzili ze swymi bogami, i dźwięki gitary."

"Człowiek bowiem, nawet najrozsądniejszy, składa się też z tęsknot, a te – jakkolwiek różne – rzadko podlegają prawom rozumu."

"Ayendra dryfuje więc na falach życia z pogodną melancholią, która jest właściwa papierowym łódkom oraz ludziom pogodzonym z losem."

Natasza Goerke, Tam

środa, 14 grudnia 2016

Zapiski na biletach

"Wiele lat, im więcej, tym częściej czuję się jak cząstka gazu w wielkim naczyniu. Uderzam w kogoś, na dłużej lub krócej, albo ktoś uderza we mnie, a potem znowu pędzimy w przeciwne strony, takie spotkania bolą, jeśli nie traktować ich z obojętnością."

"Mocniej tkwią we mnie krajobrazy bez kantów, wyłagodzone białym snem, lodowate pociągi, zimny wiatr na zbyt szerokich alejach Warszawy, przemykanie z ciepła do ciepła, intymność zadymionych papierosami pokojów, odpoczynek od rzeczywistości, od świata barw, kolorów. Zima jako lekcja specyficznej wrażliwości, kameralnej i o masochistycznym posmaku."

"Jesień, jeśli przyjrzeć się jej uważnie, odkrywa walory, o których milczą bedekery. Jest wtedy tak, jakby kraj stawał przed podróżnym otwarty na oścież, z całym bezwstydem, nagością i trudnym pięknem. Zieleń nas nie zmyli, słońce nie oślepi. Ilość półtonów zdaje się nieskończona. Świat wygląda delikatnie, w nachmurzone południe marcowe detale wyłażą z czerni lub bieli, nie przeszkadza żaden kontrast."

"Usypiani monotonnym rytmem kół, oddzieleni od świata podwójną szybą, nareszcie odcięci od szczegółów rozpraszających uwagę, jednocześnie błądzimy oczami po krajobrazie i wspomnieniach. Mieszają się te dwie substancje, dając koktajl przyprawiony sporą dawką melancholii."

"Czasami niewiele znacząca podróż, zmiana miejsca o parę kilometrów wyrywa nas z pospolitej, okresami dręczącej i na pozór niemożliwej do zniesienia, kręcącej się w kółko bezradności."

"Zapewne ustawiam się w długiej kolejce petentów, którzy chcą przed nią przyklęknąć, pochylić na moment z szacunkiem głowę. Przed siłą doświadczenia, która sprawia, że w miarę upływu lat w umyśle powstają coraz częściej niespodziewane korespondencje, a odległe zdarzenia nakładają się na siebie. Siła doświadczenia sprawia, że zwykły jesienny świt, który łapie cię w środku równiny pod Radomiem, zmienia się w zdarzenie warte uwagi. Oglądasz wczesny poranek, chłodny i w barwach stali, nadal są w tobie zachwyt i niepokój, ale cicho inna, niegdyś nieobecna nuta się wkrada. Świadomość, że coś tam już wiesz."

M. Olszewski, Zapiski na biletach


piątek, 21 października 2016

Ostatnie rozdanie

"Na dobrą sprawę każdy z nas jest w czyimś imieniu, kim nie jesteśmy, jesteśmuy bowiem jedynie wyobrażeniami samych siebie. Do tego ciągle zmieniającymi się, w zależności od takich, innych okoliczności, zdarzeń, czasu, mody, konwencji czy nawet własnych kalukacji. Jesteśmy nie do uchwycenia w jakiejś stałej formie.
  Kto wie, może każdy byt, a tym bardziej człowiek jest z istoty wielobytem, konsekwencją tej niekończącej się mnogości wyobrażeń siebie.
  Mówi się, co prawda, być sobą. Mówi się w zuchwałym przekonaniu o stałości naszego ja. Powtarza to każdy. Lecz być sobą tak naprawdę nic nie znaczy. Aby być sobą, trzeba być kimś, to znaczy wiedzieć, kim się jest. A jak możemy to ustalić, zagubieni wśród wciąż zmieniających się wyobrażeń siebie? Pragnienie poznania siebie jest tylko daremnym błądzeniem pośród tych wyobrażeń. Być może nawet czymś w rodzaju tęsknoty za sobą, rozpaczy za sobą, ale też ustawiczną ucieczką od siebie w nasze o sobie wyobrażenia."

"W liście pisanym ręcznie czytamy nie tylko to, o czym ktoś nam donosi. Czytamy również to, co kryje się w kształcie słów, czy nawet poszczególnych liter, w ich pochyłości, rozwlekłości, gęstości. Czytamy, czy te litery drżały w trakcie ich pisania, czy się poddawały lub stawiały opór, czy wypływały na papier pospieszne, podniecone lub rozgoryczone, czy w mozole dopływały do ręki.
To nam nieraz więcej mówi niż to, o czym list donosi. Pozwala niekiedy się domyślać, co list próbował zataić lub czego nie byłoby zdolne przekazać żadne słowo. Prawda listu kryje się i w papierze, na którym został napisany, i w kopercie, w której został wysłany. List pisany ręcznie potrafi zdradzić nawet to, do czego ktoś zmuszał słowa, żeby kłamały. Czasem zastanawiam się, czy list nie wziął się z pragnienia dotknięcia kogoś, gdy było to fizycznie niemożliwe. Ale, być może, to już przebrzmiałe pragnienia, dlatego list umiera."

"Pociąg odjechał, a ja zostałam na peronie, jak zostałam w swoim życiu."

"Młodość nie jest tak pociągająca, jak się panu może wydaje. Młodość to zmarnowany czas. Zmarnowany na złudzenia. Jakby życie ofiarowując nam młodość, zadrwiło z nas, aby tym dotkliwiej nas później doświadczyć."

"Inna sprawa, że po tych iluś tam próbach i ciągłym przeglądaniu imion, nazwisk, adresów, telefonów, chociażby z powodu jednego nazwiska, wydawało mi się, że zaczyna się z nich wyłaniać jakiś ogólnyobraz mojego życia. Bezkształtny, to prawda. Ale czy mógłby być inny, czy życie wystarczy wypełnić czyimiś imionami, nazwiskami, adresami i telefonami, aby można się w nim odnaleźć? W tych wszystkich fragmentach, przypadkowych, niespodziewanych, nieprzystających do siebie, jak nie przystaje dzień do dnia, zdarzenie do zdarzenia czy słowa do myśli, do wyobrażeń, do uczuć, do snów, a nawet słowa do słów wzajemnie sprzecznych, nieprzyjaznych często wobec siebie, które żadnemu porządkowi nie chcą ulec, krążąc w nas jakby po osobnych orbitach, a naszą nad nimi nadrzędność można porównywać do nadrzędności naszego ciała, na przykład, nad sercem, wątrobą czy żołądkiem, niezależnymi przecież od nas. Tak że jesteśmy, podobnie jak ten mój notes, jak gdyby opasani gumą, która ma tę właściwość, że czasami pęka.
  Kto wie zresztą, czy bezkształtność nie jest naszym znamieniem, jako że zatopieni w coraz bardziej przygniatającym nas świeciepozbywamy się dobrowolnie własnego ja. Lub odwrotnie, uciekamy od własnego ja, z którym, przyznaję, nie tak łatwo żyć. Sądzimy, że w tej bezształtności ukryjemy się przed czyhającym na nas od urodzenia do śmierci wyrokiem rozpaczy."

W. Myśliwski, Ostatnie rozdanie

piątek, 8 stycznia 2016

Wschód

"Kolejny raz wyobrażam sobie dawne życie. (...) Brzęk wiader, złotawe światło lamp w oknach. Spokój. Zawsze tak jest, gdy wspominamy rzeczy niewinne, zniszczone raz na zawsze. Muszą stać się baśnią, by pamięć chciała je przechować."

Stasiuk Wschód

właśnie tak

"Wyrzuci się coś, a za tydzień się okazuje, że to było bardzo potrzebne - z powodu obrotu myśli ludzkiej."


Barbara Łopińska Książki i ludzie